Andreya Triana (25.11.2011, SQ, Poznań)



[KLIK]

Przez dyskografie: Kazik Na Żywo


Kazik Na Żywo
Na żywo, ale w studio
SP Records, 1994

4.5

Początek lat 90., dwie solówki Kazika, "pierwszego rapera III RP". Staszewski nie do końca widzi się w tej roli i koncertom promującym "Spalam się" i "Spalaj się!" bliżej do występów Rage Against the Machine (zachowując proporcje), niż do machania rękami w stylu chłystka, o którym Peja mówił, że wiadomo, co z nim mają zrobić. Co więcej, koncertowy skład projektu solowego Kazika (tak, wiem) wchodzi do studia - nagrywa pierwszy w Polandzie rapcore (powiedzmy), dodając mocy często mdłym utworom z dwóch pierwszych albumów Kazelota (takie "100000000" czy "Piosenka trepa" wypadają ze sto razy lepiej) i komponując rzeczy całkiem nowe. Trochę chorych jazd i muzycznych żartów ("I Ty zostaniesz Indianinem") plus utwory, które zapisały się w annałach polskiej muzyki rozrywkowej ("Nie ma litości") lub takie, co poprzez medialny skandal, weszły do życia publicznego ("Artyści"). Porzućmy jednak zagłębianie się w każdą z piosenek z osobna - "Na żywo, ale w studio" jest najważniejszą płytą z '94 roku z naszego kraju. To powinno wystarczyć.


Kazik Na Żywo
Porozumienie ponad podziałami
SP Records, 1995

4.0

Mniej więcej to samo co rok wcześniej - jedynie nieco większa przewaga utworów autorskich KNŻ nad nowymi wersjami solowych kawałków Kazika. Kilka perełek: największy przebój zespołu, "Tata Dilera", i nie mniej rewelacyjne "Stałem się sprawcą zgonu taty z powodu mej dumy z brata" oraz "Nie zrobimy wam nic złego, tylko dajcie nam jego". Jednakże uśredniając zawartość całej płyty, "Porozumienie ponad podziałami" wypada trochę słabiej od "Na żywo, ale w studio". Już tak nie wgniata w fotel, już tak nie szokuje. Ale to dalej potężny materiał, który jeszcze wspanialej prezentuje się na koncertach. Nazwa zobowiązuje.


Kazik Na Żywo
Andrzej Gołota
SP Records, 1997

3.5

W '73 roku mały Kazik zainteresował się boksem. Dokładnie wtedy, kiedy Muhammad Ali walczył z George'em Foremanem podczas najsłynniejszej gali wszech czasów, w Kinszasie. To z kolei doprowadziło go do dopingowania polskich pięściarzy, w tym Andrzeja Gołoty. Na jego cześć wydano maxi-singiel i nagrano numer pełen peanów, ochów i czci. Niestety, Endrju w późniejszych latach mocno się skompromitował, Staszewskiemu uwielbienie przeszło, a o samej piosence zaczął mówić, że gdyby mógł cofnąć się w czasie, to po raz drugiej by jej nie napisał. Polska muzyka wiele by nie straciła. Nawet jeśli jest to całkiem dobry, energiczny numer. Na uwagę zasługują za to jednak pozycje nr 2 i nr 3 z tego wydawnictwa, tj. "Łysy jedzie do Moskwy" i "12 groszy". Szczególnie pierwsza z wymienionych mocno zyskała po hardcore'owej przeróbce. Obecnie materiał niedostępny w oficjalnej sprzedaży. Dla fanów-zapaleńców, gotowych wydać koszmarne pieniądze na Allegro.


KNŻ
Las Maquinas de la Muerte
SP Records, 1999

4.0

Dalej w tym samym stylu, acz z drobnym powiewem świeżości. Nie zawsze agresywnie i hardrockowo ("W Południe"), nie zawsze rap z ostrym akompaniamentem gitar. Wciąż świetne piosenki, które najlepiej brzmią na żywo. Wielkie przeboje (jak tytułowe "Las Maquinas de la Muerte", "Legenda ludowa" i "No speaking inglese"), dwa numery z wypuszczonego dwa lata wcześniej maxi-singla, kilka głupkowatych skitów i "Prawda", do której tekst (i to jaki!) napisał nie Kazik, a Robert "Litza" Friedrich (oprócz gry w KNŻ można lub można było go usłyszeć w Acid Drinkers, Arce Noego i, ostatnio, Luxtorpedzie). Kompozycje na ogół ciekawsze niż na dwóch poprzednich krążkach. Z drugiej strony, "czegoś" tu brakuje. Bardzo dobrze, ale od debiutu - jednak gorzej.


kaenżet
Występ
SP Records, 2002

4.0

Prawdziwa ironia losu - stricte koncertowa kapela wydaje pierwszy album koncertowy dopiero po 11 latach działalności (pewnie z uwagi na złą realizację płyty "Tan" Kultu, również koncertówki). Warto było jednak czekać. Właściwie prawie każdy z utworów w wersji live przebija nagrania studyjne. A to już wielki sukces. "Występ" to na dobrą sprawę wizytówka KNŻ - płyta generalnie wiernie oddaje to, jak formacja prezentuje się na koncertach. Wierzcie lub nie, bazuję na własnym doświadczeniu. Od premiery krążka czekałem dobrych kilka lat, żeby usłyszeć zespół Staszewskiego na żywo (tak długo, gdyż w międzyczasie kaenżet wziął i się rozpadł, by później powstać na nowo, jak feniks z popiołów). Gdy w końcu marzenie się spełniło, wszystko było dokładnie takie, jakie sobie wyobrażałem. A wyobrażenie czerpałem właśnie z "Występu". Czyli z bardzo udanej płyty koncertowej, która mogłaby być jeszcze lepsza, gdyby Kazik nie pominął kilku ważnych numerów grupy. Brak "100000000" i "Spalaj się!" do dziś wywołuje u mnie płacz i zgrzytanie zębami.

Starszy Brat - Bity, Rymy, Weekend (2011)


Starszy Brat
Beaty, Rymy, Weekend
self-released, 2011

2.0

[KLIK]

Łona i Webber - Cztery i pół (2011)


Łona i Webber
Cztery i pół
Dobrze Wiesz, 2011

4.0

[KLIK]

Hurragun - Hurrap (2011)


Hurragun
Hurrap
Fonografika, 2011

3.0

[KLIK]

Pablo Hudini - Ydżak (2011)


Pablo Hudini
Ydżak
Asfalt Records, 2011

2.0

[KLIK]

Gustoprześwietlacz 2.0: Agata Kozłowska




Kiedyś redaktorka AxunArts, dziś próbuje zwojować Internet na własną rękę. Pochodząca z Chrzanowa mieszkanka Warszawy - Agata Kozłowska.

Rocznik '92, prowadzi bloga, niby muzycznego, ale bardziej prywatnego. To nie będzie dziesięć ulubionych utworów, ale raczej dziesięć piosenek mojego krótkiego życia.





The Rolling Stones – You Can’t Always Get What You Want


Są ze mną od zawsze, na zawsze i myślę, że tak już pozostanie. A przy tych dźwiękach mogę wszystko.

Arcade Fire – Ready To Start


Mój największy muzyczny błąd tego roku to abstynencja na Ich koncercie w Warszawie. Tego sobie nigdy nie wybaczę. To nie jest mój ulubiony utwór tej grupy, bo takiego po prostu nie ma. Jeden z dwóch najlepszych zespołów świata obecnie, moim zdaniem.

Blur – Tender


Bo czasem każdy się załamuje i szuka oparcia w muzyce. A Damon Albarn zawsze mi go udziela, czy to w Blur, Gorillaz czy The Good, Bad and the Queen. Dodam, że na tym koncercie w Glastonbury po tym utworze Damon płakał. Nie On jeden.

Kings Of Leon – Immortals


Mam do Nich słabość, sentyment, ogólnie, wszystko. Kolejny zespół, którego ulubionego utworu nie jestem w stanie wybrać. Padło na ten, bo to szczególny dla mnie utwór.

Massive Attack – Protection


Massive to jest inna galaktyka. Inny świat. Wszystko inne. Uwielbiam!

Kanye West & Bon Iver – Lost In the World


Jestem po krakowskim koncercie, oczarowana z resztą. Kanye od lat jest kimś, kogo muzyczne losy śledzą na bieżąco. I bynajmniej nigdy tego nie żałowałam. Jak powszechnie wiadomo, Jego ostatni album jest arcydziełem obecnej muzyki, ale ten utwór sprawia, że już na zawsze West będzie kimś o wiele więcej, niż tylko "zwykłym raperem".

Foals – Spanish Saharra


Sprawcy najlepszego koncertu, na jakim w życiu byłam. Magiczni młodzi zdolni Brytyjczycy, którzy od pierwszej płyty podbijają sukcesywnie serca kolejnych osób. I bynajmniej z doświadczenia wiem, że nie tylko damskie. A ten utwór, no cóż… Nawet nie jestem w stanie o nim pisać.

Kasabian – Re –Wired


Świeża sprawa, bo pochodzi z najnowszej płyty zespołu, "Velociraptor!". Mojej prywatnej płyty roku, tak nawiasem mówiąc. Jestem fanką, także no. Bądź co bądź polecam!

Radiohead – Everything In Its Right Place


Bo chyba każdy lubi jak wszystko jest na swoim właściwym miejscu. "Kid A", miłość absolutna.

Rolling Stonesi - świetna piosenka. Arcade Fire - a ja byłem na tym koncercie. Ha, ha, ha!!! Żałuj, żałuj. Blur - e tam, takie sobie. Kings of Leon - albo to wykonanie jest słabe, albo to ta piosenka. Massive Attack - zawsze spoko. Kanye West - ten koleś jest wielki. Tak jak jego ostatnia płyta i ten utwór. Foals - ojej, nuda. Kasabian - a to z kolei bardzo fajne. Radiohead - też spoko.

Joteste - Ulice w ogniu (2011)


Joteste
Ulice w ogniu
Fandango Records, 2011

2.0

[KLIK]

eNoiDe reworkuje (głupie słowo) "Z Ostatniej Ławki" Solara i Białasa


Mój ziom Noid postanowił się pobawić i wziął na warsztat swój ulubiony album, tj. "Z Ostatniej Ławki" duetu Solar/Białas. Porobił parę remiksów, trochę blendów w jedną i drugą stronę oraz... wyciął zwrotkę Bonsona z "Nienormalnie", wstawiając w zamian featuring od nieznanego szerzej Naksy. Całkiem w porządku.

DOWNLOAD

Poniżej szczegółowa tracklista:

01. Intro skit
REWORKED WITH: instrumental: eNOIDe

02. Intro
REWORKED WITH: bit oryginał / wok: Peja - Szacunek ludzi ulicy

03. 999
REWORKED WITH: remix: eNOIDe (Remix)

04. Nie chcę być nikim
REWORKED WITH: bit: Red eye Riddim / wok oryginał

05. Stop klatka
REWORKED WITH: remix: eNOIDe

06. Popełniamy błędy
REWORKED WITH: remix: eNOIDe

07. Nieporozumienie
REWORKED WITH: bit oryginał / wok: Linkin Park - H! Vltg3 (feat. Pharoahe Monch)

08. Złe przeczucie
REWORKED WITH: bit: Obie Trice - Cry now / wok oryginał

09. Chłopaki nie płaczą
REWORKED WITH: bit oryginał / wok: Moka-T i Makul - Wylananabitykawa (Vinyl rip)

10. Bujają się wieżowce
REWORKED WITH: bit oryginał / wok: Fokus - Super Sayian

11. Hajlajf
REWORKED WITH: bit: WC - You know me / wok oryginał

12. Nienormalnie
REWORKED WITH: bit: L.U.C - Kto jest ostatni? / wok oryginał + Naksa (zwrotka)

13. Urwany film
REWORKED WITH: bit oryginał / wok: Busta Rhymes, Lil' Wayne - Look at me now

14. Nie dbam o to
REWORKED WITH: bit oryginał / wok: Jay-Z - Heart of the city

15. Studenciaku uliczniku
REWORKED WITH: bit: Kosaaa - Pora snu / wok oryginał

16. Z ostatniej ławki
REWORKED WITH: bit: W.E.N.A. - Salutuj / wok oryginał

17. Sesja
REWORKED WITH: bit: Tech N9ne - Like yeah / wok oryginał

18. Lawiruję
REWORKED WITH: bit: Clappas Riddim / wok oryginał

Człowień - 27 dni później (2011)


Człowień
27 dni później
Grill-Funk Records, 2011

2.5

[KLIK]