2011: Single

Przegląd ulubionych, najczęściej słuchanych tegorocznych singli (lub po prostu utworów). Dużo rapu. Dużo polskiego rapu. Okazyjnie coś innego, ale jednak hip-hop. Kolejność ma znaczenie, acz zdaję sobie sprawę, że lista układana w inny dzień mogłaby wyglądać zupełnie inaczej.

20. Kubson - Nie ma. Zabawa słowem kończącą się teorią nadczłowieka i Fryderykiem Nietzsche. Świat jest pełen filozofów.


19. Lody - Hi From Miami. Przełom października i listopada w moim wykonaniu (choć nie z własnej woli) został zdominowany przez Lody. Lepsze niż Algida.


18. Luxtorpeda - Autystyczny. Takie tam o miłości. Bardzo mądre.


17. Nosowska - O lesie. Kasia blisko natury, Kasia pozytywna, Kasia zniewalająca.


16. Tetris - Prawo 2021. Kontynuacja klasycznego "Prawa do bragga". Trochę gorsza. Tyle że na arcymocnym beacie Bob Aira.


15. Ortega Cartel, Proceente, Spinache, Reno, Mielzky, Frank Nino - Nie ma emocji, nie ma rapu. Klimat "Lavoramy" raz jeszcze.


14. Medium - Nieznane. Jeśli nigdy myślami nie wychodziliście poza ziemską materię, to po tym singlu zaczniecie.


13. HuczuHucz - Gdyby nie to. Kawałek o miłości. I o zabijaniu. No, emocji pełno. W dodatku bardzo skrajnych.


12. Pablopavo & Ludziki - Oddajcie kino Moskwa. Skoczny, choć mocno nostalgiczny numer. Oddajcie kino Moskwa, skurwysyny!


11. B.O.K - Wszystko do nas wraca. Osiem krótkich, umoralniających i zwracających uwagę na karmę historii. Bisz w wysokiej formie.


10. W.E.N.A. feat. Włodi - Do dnia, w którym. Memento mori, acz non omnis moriar.


9. Pezet - Co mam powiedzieć. Kapliński jak Mike Skinner z The Streets. Lekko, bez nadęcia. Tak do radia. Czekam na płytę z Sidneyem.


8. VA - A pamiętasz jak? Siedemnastu weteranów sceny w najlepszym posse-cucie w historii polskiego rapu wspomina początki hip-hopu w naszym kraju. Piękna sprawa.


7. Afro Kolektyw - Wiążę sobie krawat. Refren, z którym budziłem się i zasypiałem przez większość dni tego roku. Nie da się od niego uwolnić.


6. Zeus - 99942. Łódzki raper wciela się w pędzącą w stronę Ziemi asteroidę. I samo to jest już ciekawe. Ale ta asteroida jeszcze nas moralizuje.


5. Sokół i Marysia Starosta - Ludzie to dziwni są. Sokół cedzi prawdy objawione. Bardzo sprawnie, czytelnie i trafnie. Wtręt o zabijaniu krów i świń mógł sobie jednak darować.


4. Projekt Parias - Drzazgi. Pelson i Włodi o drzazgach w duszy. Słuchacz z ciarami na plecach.


3. Kazik na Żywo - Plamy na słońcu. Kogel-mogel z podzielonej na pół Polski, podlany sportowym sosem i rymami częstochowskimi.


2. Łona i Webber - To nic nie znaczy. Kilka socjologicznych obserwacji podanych z kąśliwą ironią i nutką nadziei na koniec.


1. Looptroop Rockers - Professional Dreamers. Hicior na każde okazje z pozytywnym przesłaniem. Numer jeden tego roku.

4 Comments

  • 27 grudnia 2011 15:03 | Permalink

    Zgadłem numer jeden! :D
    A poza tym spoko lista, faktycznie zajawa na rap trzyma :<

  • 27 grudnia 2011 15:54 | Permalink

    dlaczego mógł sobie darować tekst o świniach i krowach?

  • 27 grudnia 2011 15:59 | Permalink

    Bo jest słaby.

  • 27 grudnia 2011 17:14 | Permalink

    z numerem jeden zgadzam się w zupełności! mistrzami są, profesjonalni marzyciele ze Szwecji ;)

  • Leave a Reply