Słowo na poniedziałek

Dawno nie pisałem - tematy jeszcze by się znalazły, ale wena mnie opuściła, a na siłę dłubać nie ma co, racja?

Co u mnie? Ano słucham sobie muzyczki różnej. Najróżniejszej. Jeśli chodzi o sprawy rapowe, to naturalnie "Abradabing", o którym miałem napisać dłużej, ale chyba się na to jednak nie zanosi. W sumie szkoda, bo płyta naprawdę dobra, przepełniona humorem, taką pozytywną energią, mimo że czasem Dab gada całkiem na poważnie. Bity Ostrego współgrają z tym znakomicie, do produkcji nie mam żadnych najmniejszych zastrzeżeń. Ulubiony numer? Chyba "Gniew", gdzie przy okazji Frenchman pokazał, że kiedy nie jest Frenchmanem, tj. nie śpiewa po francusku, to wypada całkiem dobrze. Singiel też "robi wow", podobnież "Yo Yo". A zresztą, cała płyta gniecie, drugi krążek po "Zapiskach..." Eldoki w tym roku, jeśli chodzi o polskie rapsy.

Poza tym, hiphopowo-wspominkowo. Wróciłem do "Jedyneczki". Mega album. Podoba mi się tu prawie każdy wers Procenta, z Emazetem trochę gorzej, ale nie psuje to odbioru płyty. Różnie bywa w przypadku gości, ale np. taki Mały Esz Esz, mógłby, jak dla mnie, nagrać po zwrotce do każdego numeru z "Jedyneczki". Wróciłem też do mixtape'u Procenta i DJ Abdoola, szczególnie do kilku świetnych wałków (vide "Odpowiedzialność" chociażby).

W sumie, jeśli chodzi o polski hip-hop to nie czekam na nic, poza solówką Jota i ew. Pariasem oraz niezapowiedziane projekty jakiegoś Łony, Tetrisa i tym podobnych MC's z najwyższej krajowej półki. No i standardowo będę upatrywał w Wigilię nie tyle pierwszej gwiazdki, co płyty Brudnych Serc, tak długo zapowiadanej, że aż nawet anulowanej oficjalnie przez Zkibwoya. Ale kto ich tam wie. Aha, solówkę Racy sprawdzę, bo to dobry ziomek, ale mam spore wątpliwości, czy "Bobby Fischer" będzie choć w połowie tak dobry jak "Znasz Nas?" lub "Samotność, Wolność, Pasja".

Zacząłem od rapu i to był błąd. Bo rapu to ja słucham ostatnio jak na lekarstwo. Dziś rano znów dała o sobie znać moja fascynacja Kazikiem, bo dorwałem występ Kultu w ramach MTV Unplugged, emitowany przedwczoraj na MTV. Troszkę Staszewski się niepotrzebnie spiął, ale ogólnie całkiem pozytywnie odebrałem występ. Niektóre aranżacje ciekawe, występy gościnne udane (zwłaszcza odjechany Zacier, choć nie spodziewałem się też, że Dr Yry będzie potrafił tak kapitalnie zaśpiewać "Nie dorosłem do swych lat"). Czekam na CD+DVD, wiadomo.

Męczyłem też ostatnio The Doorsów, ale brak mi wiedzy, żeby się o tym zespole szerzej wypowiadać. Debiut i "L.A. Woman" to póki co moi faworyci, jeśli chodzi o płyty kapeli Jima Morrisona. Poza tym, przymierzam się do Björk, jakkolwiek to nie brzmi. Obecnie największe hity, ale czaję się też na jakiś album "z krwi i kości". Wczoraj słuchałem Jelonka - skrzypka grającego w akompaniamencie muzyki metalowej. Występował na Woodstocku i żałuję, że nie byłem na jego koncercie. Mocna rzecz - trochę taka Apocalyptica, ale lepsza, ciekawsza. Serio.

Ogarniam powoli muzykę jazzową. Rozległy temat strasznie. Na razie skupiam się na "Magicznym świecie jazzu", czyli tej kolekcji co bodajże w zeszłym roku sprzedawana była z Rzeczpospolitą - podstawowe informacje w książeczkach i sporo muzyki na dołączanych płytach CD. Coś tam z tego wyciągnę, tak myślę. Oprócz tego opór jaram się Georgem Bensonem. Na tyle, że aż kupiłem pięciopak z jego, jak mniemam, najważniejszymi albumami. A, i jeszcze obejrzałem "Birda", tj. film o Charliem Parkerze z Forestem Whitakerem (tak, za sprawą Procenta i "Punktów Zwrotnych"). Regularnie czytam też bloga Macieja Nowotnego - kocham jazz. Facet z przeogromną wiedzą i dobrze rozwiniętą umiejętnością pisania. Szkoda tylko, że niektóre z promowanych przez niego rzeczy tak trudno znaleźć...

A jeśli już przy blogach, to regularnie odwiedzam jeszcze Indoor music - hiszpańskojęzyczny blog downloadowy poświęcony takim gatunkom jak trip-hop, downtempo, chillout, lounge, funk, soul, nu-jazz i electropop. Płyty wrzucane są bardzo często i gęsto, więc nie zawsze trafi się na coś dobrego (zwłaszcza, że bariera językowa uniemożliwia zrozumienie opisu poszczególnych albumów), ale jeśli interesują kogoś te klimaty, to warto sprawdzić.

Polecę też jeszcze jeden blog downloadowy, tym razem już redagowany w języku polskim. Będzie w tym trochę prywaty, gdyż prowadzi go dwójka moich znajomych. Rzecz tyczy się muzyki ze wszystkich krajów świata, poza USA, UK i Polską. Instrumentalny hip-hop z Mozambiku? Reggae z Komorów? Ludowa muzyka z Nigerii? Rap z Bośni? Piosenki autorstwa brazylijskiego ministra kultury? Właśnie takie rzeczy tam się znajdują. Swego czasu, obu autorom bandundu: world music poleciłem parę mniej lub bardziej egzotycznych płyt, czego efekty widać właśnie dzisiaj. Życzę im powodzenia, bo dopiero co zaczęli, ale mam nadzieję, że będą mieli chęci na prowadzenie go w dalszym ciągu, bo jeśli już, w ciągu nieco ponad tygodnia, poznałem dzięki nim takich fajnych artystów jak I. K. Dairo oraz Abou Chihabi, to strach pomyśleć, co będzie w następnych miesiącach...

Oczywiście, ściąganie muzyki to zło, ale kupuję tłumaczenia autorów bandundu - szansa na znalezienie oryginalnych albumów poniektórych artystów tam prezentowanych jest tak znikoma, że wręcz żadna. Z drugiej strony, rację ma Jacuś, który mówi, iż z zakupem oryginalnej płyty wiążę się mnóstwo magii i emocji, zwłaszcza jeśli jest to wydawnictwo wzięte w ciemno, bez wcześniejszego sprawdzenia w necie.

To tyle na dzisiaj, do przeczytania za kolejnych kilka postów, opartych wyłącznie na filmikach z YouTube'a!

4 Comments

  • 1 listopada 2010 14:29 | Permalink

    Jeśli chodzi o Procenta, to "Dziennik" w czasie długich wieczorów zaczyna wchodzić coraz lepiej.

  • Anonimowy
    1 listopada 2010 22:28 | Permalink

    bariera językowa? człowieku, jest 2010, kto teraz sie przejmuje językami? translate.google.com z hiszpańskiego na angielski i lecimy

  • 2 listopada 2010 15:09 | Permalink

    Dzięki ;-)

  • 2 listopada 2010 19:36 | Permalink

    Zapraszam do mnie: http://dobrerapsy.blogspot.com/

    Dopiero zaczynam, wyglad jest jeszcze niedokonczony, mam nadzieje, ze bedziesz czesto odwiedzal :)

  • Leave a Reply