Himmler był rolnikiem na wsi

Ten jakże przystojny pan z przepięknym wąsem to Heinrich Himmler - jeden z przywódców nazistowskich Niemiec i twórców SS. Dlaczego piszę o nim na blogu muzycznym? Czy zacząłem myśleć, że blog historyczny bardziej się opłaca? No i dlaczego uważam, że tak naprawdę Himmler był rolnikiem?

Że tak powiem, banał. Doszedłem bowiem do takiego etapu blogowania, że na wszystkie postawione przez siebie pytania na tymże blogu muzycznym, odpowiadam, przywołując zespół Kult i postać Kazika Staszewskiego. Wprawdzie przez to nie przybywa mi czytelników, ale co z tego...

Co łączy Himmlera i "Kazesa" (się okazało, że pod takim pseudonimem ukrywał się Syn Stanisława, kontaktując się drogą listowo-pocztówkową z bieszczadzkimi punkami z Ustrzyk Dolnych z zespołu KSU)? No, przede wszystkim, są do siebie podobni jak Miś Uszatek do samolotu F-16. Co więcej, Kazik nigdy nie został usunięty przez Adolfa Hitlera z NSDAP. Możemy gdybać, czy raport z sekcji zwłok po nieuchronnej - oby jak najpóźniej! - śmierci Staszewskiego zostanie utajniony na kolejne 100 lat, podobnie jak to było w przypadku Himmlera. Ciężko też przewidzieć, czy ostatnimi słowami, które wypowie lider Kultu przed swoją - odpukać! - śmiercią, będą "Ich bin Kazimierz Staszewski!!!", koniecznie z niemieckim, takim charakterystycznym dla Adolfa Hitlera (więc może raczej austriackim?) akcentem.

Zatem, o co chodzi? O - jakżeby inaczej - piosenkę z - jakżeby inaczej - lat pradawnych, niemal prehistorycznych, z czasów gdy Antoni Piechniczek zostawał trenerem reprezentacji Polski, tj. kiedy się jeszcze nie spodziewał, że w rok później zdobędzie z nią 3. miejsce na świecie i kiedy się jeszcze nie spodziewał, że w 3. tysiącleciu nie będzie trenerem-autorytetem, tylko najzwyczajniej w świecie będzie pieprzyć głupoty.

W każdym razie, rok '81 to nie data powstania utworu, a początek historii - nazwijmy ją - "okołohimmlerowej", czyli po prostu zawiłych historii wiążących się z "Himmlerem" tudzież utworem "Himmler był rolnikiem" tudzież kawałkiem "Hitler był rolnikiem" (ktoś kiedyś gdzieś tak zapisał ten numer i do dziś można go znaleźć pod taką nazwą), opartych na przypadku, naiwności i głupocie Staszewskiego. Także najlepiej będzie, jeśli skończę ględzić i oddam głos Kazikowi, który o sprawie wie najlepiej:

"W '81 roku, podczas ostatniego pobytu w Anglii przed długą przerwą wynikającą ze stanu wojennego, kupiłem angielską gazetę muzyczną "ZigZag". W środku były żółte strony, zawierające katalog wszystkich niezależnych wytwórni płytowych w Anglii. Któryś z kolegów chwalił się, że wysłał do jakiejś wytwórni list i coś mu przysłali. Z kolegi Piotrek Wieteska napisał do Generation X i dostał od nich zdjęcie czy coś takiego.

Pomyślałem więc, że też coś takiego zrobię. I do wszystkich wytwórni z tego spisu wysłałem listy. Napisałem, że oto ja w Polsce komunistycznej roku '81 zakładam radio i potrzebuję muzyki, więc jeśli przyślą mi parę promocyjnych egzemplarzy swoich płyt, to być może nawiążemy dalszą współpracę. (śmiech) O dziwo, dwie z tych wytwórni - niedużo, bo było ich ze trzydzieści, chociaż z drugiej strony dużo - mi odpowiedziały. Nie sądzę, by mi uwierzyli. Myślę raczej, że absurdalność, naiwność i głupota mojego listu były tak piramidalne, że uznali po prostu: "No dobra, wyślemy mu, niech się cieszy".
(...)
Kompletny wypas to było to, co przysłała mi reggae'owa wytwórnia Greensleeves Records. Dostałem od nich 3 albumy: Yellowman, Eek-A-Mouse i Clint Eastwood & General Saint, a poza tym kilka maksisingli. I na pierwszej płycie Eek-A-Mouse znajdował się utwór "Hitler". Ale do jego przeniesienia na grunt Kultowy doszło przypadkiem. Po prostu na próbie (...) Janek zagrał ten sam układ akordów na zupełnie innym brzmieniu i z zupełnie innym podejściem aranżacyjnym. Bo tamto to było słodkie reggae. I mnie ten wokal przypasował, ale zrobiłem swoją wersję, po polsku, nie o Hitlerze, a o Himmlerze. Powstał fajny numer, z punkowym czadem, który, co ciekawe, do dziś czasem powraca. Zagraliśmy go jakiś czas temu na takim fajnym koncercie w Stalowej Woli. Ale nigdy się nie zdecydowaliśmy umieścić go na oficjalnej płycie".
Tak się zapędziłem z tym cytowaniem, że Kazik nie tylko zabrał mi możliwość opowiedzenia historii kawałka, ale też podsumował cały tekst. Faktem jest, że "Himmler" to przedni numer i chciałoby się, żeby Kult nagrał jego nową wersję, bo ta oryginalna, która znalazła się na płycie dołączanej do książki "Kult Kazika" Leszka Gnoińskiego, pozostawia wiele do życzenia pod względem jakościowym. Nie miałem okazji piosnki tej usłyszeć na żywo - wciąż mam nadzieję, że kiedyś się uda - ale również prawdą jest, że kawałek czasem grany jest na koncertach. Niech dobitnym potwierdzeniem na to będzie poniższy filmik, nakręcony w roku 2003 w londyńskiej Astorii.

Aha, Himmler rzeczywiście był rolnikiem. No, z tym rolnikiem na wsi to akurat lekko naciągane, ale coś na rzeczy jest, gdyż jak podaje ciocia Wikipedia: "Ze względu na zły stan zdrowia zrezygnował z kariery wojskowej na rzecz studiów rolniczych. W 1922 uzyskał tytuł inżyniera biologa". Później mu się odwidziało, ale to już inna historia...

Korzystałem z:
"Kult Kazika" Leszek Gnoiński, In Rock Music Press, 2000
"Kult. Biała Księga" Wiesław Weiss, (kosmos kosmos), 2009


One Comment

  • Anonimowy
    28 września 2010 22:05 | Permalink

    Nudzi mnie ciągłe czytanie o Kaziku...
    Zielu.

  • Leave a Reply