Gustoprześwietlacz: Maku

Czego w wolnych chwilach słucha człowiek, który NIE MA wstawionej tytanowej płytki w miejsce płata czołowego? Sprawdźcie:

Chwila czasu, trochę popcornu, a przede wszystkim pytanie Lite czy chciałbym zrobić coś podobnego - oto powody tych dekapiosenek. W losowej kolejności.

1. Cała Góra Barwinków - Lao


Sentymentalna, gdyż od tego oto utworu zaczęła się ma przygoda z reggae, ska. Melodyczna, rytmiczna, genialna sekcja dęta, świetnie wypada na koncertach, czego chcieć więcej.

2. Dandy Livingstone - Rudy a Message to you


Klasyka ska i jeden z moich ulubionych kawałków, który mogę słuchać na okrągło. W późniejszym czasie stał się on hitem brytyjskiego zespołu The Specials.

3. Derrick Harriott - Monkey Ska


Znowu klasyk ska. Nic dodać, nic ująć. Podobnie jak utwór wyżej mogę słuchać w kółko.

4. Partia - Kieszonkowiec Darek


Teraz ska z polskiego podwórka. Partia już nie gra, a szkoda, za to w podobnym składzie pałeczkę po nich przejęły Komety, które na koncertach MIAŻDŻĄ. "Twoje szczupłe opalone ciało, on chciałby objąć je".

5. Vespa - Skutermania


Szkoda że ograniczenie do jednego utworu jednego zespołu tu obowiązuje, gdyż Vespę kupuję w całości i ciężko było mi wybrać jeden konkretny kawałek. Padło na "Skutermanie", choć średnio lubię jeździć jednośladami, ale przy tym utworze, na każdym koncercie ląduje na parkiecie. Dodam jeszcze, że niedawno (w sumie pojęcie względne bo ok. roku już minęło) Vespa wydała nową płytę - "Starsi Grubsi Bogatsi" (docenioną i przedstawioną m.in. przez Kazika w jego muzycznym podsumowaniu na rok 2010), którą gorąco polecam. Sięga ona głęboko w korzenie ska.

6. Matisyahu - Unique is my dove


Ortodoksyjny żyd - chasyd, wokalista reggae i hip-hop, a także beatboxer. Oto Matisyahu. Grzechem byłoby pominięcie go na tej liście. Jaram się nim od dawien dawna, a na dodatek potęguje to wizja jego koncertu w Oświęcimiu 18 czerwca tego roku. Ciężko było wybrać jeden jego kawałek, gdyż świetnych piosenek ma od groma. Padło na "Unique is my dove", bo ta piosenka wyraża jedną z ważniejszych wartości "normalnego" faceta. "One woman for me".

7. Fisz - Czerwona sukienka


Młodego Waglewskiego słucham od niedawna, zaczęło się to od poszukiwań solowych dokonań członków projektu Waglewski Fisz Emade - Męska Muzyka. Hip-hopu takiego stricte prawie w ogóle nie słucham, ale jakoś wokal Fisza strasznie mi odpowiada, a na dodatek świetne riddimy tworzone przez Emade + wpadający w ucho sampel gitary (w tym utworze). "Czerwona sukienka" po prostu jest świetna.

8. Pablopavo - Do Stu


Mmmmm akordeon .... Pablopavo świetnie śpiewa i teksty równie dobre pisze. Utwór z solowej płyty Pablo - "Telehon", jednej z lepszych płyt od strony lirycznej, jaką miałem okazję słyszeć. Ludziki dają czadu na instrumentach, w większości akustycznych, a Pablopavo czaruje wokalem.

9. Kult - Artyści niezależni


Wiem, wiem że Kult w swym dorobku ma wiele lepszych utworów, ale ten usłyszałem jako pierwszy. Mając jakoś 12 lat zasłyszałem go zza winkla, mianowicie pokoju siostry. + Świetne partie solówek klawiszowych, oczywiście prócz tekstu i wokalu Kazika.

10. Lao Che - Do syna Józefa Cieślaka


Inna, nowoczesna interpretacja pewnych zdarzeń biblijnych. Tutaj końcówki życia syna Józefa Cieślaka - Jezusa. Lubie ten wokal z chrypką Spiętego, a i partie bębnów są świetne. Po prostu świetny utwór.

No, Budi doczekał się srogiej konkurencji. Bardzo fajna "dziesiątka". O ile Barwinki i kolejna protoplasta "Rudy się żeni" przynudzają, o tyle dalej jest tylko lepiej. "Monkey Ska" fajnie buja. Matisyahu, wiadomo, zawsze spoko, choć, racja, jest mnóstwo lepszych numerów od tego zioma (mam wymieniać?). Partia fajnie, aż więcej sprawdzę. To samo tyczy się Vespy, której nigdy jakoś nie lubiłem, a tu zadziwiająco daje radę. Fisz i "Czerwona sukienka"? Pewnie, że przezajebisty numer. Najlepszy jeśli chodzi o Fisza w ogóle. Tak jak ktoś kiedyś powiedział, że na początku kariery Fisz = "Czerwona Sukienka" właśnie. Pablopavo? Kocham gościa. "Do stu" to mistrzostwo świata, serio. Jestem ciekaw nowej płyty, będę musiał sprawdzić. Na koniec Lao Che, którego w sumie to nie lubię. I tyle w tym temacie. Wielkie pięć, Maku!!!

2 Comments

  • 31 marca 2011 19:10 | Permalink

    kieszonkowiec Darek jest tak bardzo mój.
    Dobra dziesiątka.

  • Anonimowy
    1 kwietnia 2011 22:28 | Permalink

    Twoi koledzy mają lepszy gust od Ciebie ;) I prześwietl Enoida.... pliz.

  • Leave a Reply