Kiełbasa wyborcza #1: Keszitsen kepet onmagarol

W początkowych założeniach miało nie być tutaj stałych cykli. Czas jednak szczególny, a i pewien pomysł do głowy wpadł. Przez najbliższe kilka tygodni, w każdą niedzielę, aż do 20 czerwca, będę umieszczał utwory, nawiązujące do wyborów prezydenckich, kampanii wyborczej, istoty głosowania w wyborach, jak i samej prezydentury. Dodatkowo, trochę odwołań historycznych. Zamierzam korzystać z twórczości znanych mi wykonawców, nie oczekujcie więc, że wyciągnę kawałek artysty, którego na co dzień nie słucham (a najwięcej będzie, no cóż, Kazika). Jeśli macie jednak jakieś ciekawe propozycje, walcie w komentarzach.

Zaczynamy mocno, bo od "Keszitsen kepet onmagarol" Kultu. Piosenka pochodzi z wydanego w '94 albumu "Muj Wydafca", który nawiasem mówiąc zaliczam do swoich ulubionych płyt tego zespołu. Warto zauważyć, że w tekście Kazik wplótł kilka faktycznych haseł wyborczych z tamtego okresu bądź je sparafrazował ("Człowiek na odpowiednim miejscu" - Tadeusz Mazowiecki, "Tak dalej być nie musi" - SLD, "Milion nowych miejsc pracy" - Kongres Liberalno-Demokratyczny, "Wyborca jednak wie lepiej" - Solidarność).

A czym jest dziwnie brzmiące "Keszitsen kepet onmagarol"? Zwrot pochodzi z języka węgierskiego (oryginalna pisownia: Készítsen képet önmagáról, co oznacza "Niech zrobi pan/i zdjęcie samemu/ej sobie"), a genezę jego użycia w swoim utworze dokładnie wyjaśnił sam Kazik:

"W Stodole, gdzie mamy próby, stał automat do robienia zdjęć. Automat węgierski. Zwinąłem z niego tabliczkę z napisem "Keszitsen kepet onmagarol" (...). Powiesiliśmy ją na dole w kanciapie. Miesiącami śpiewając na próbach, miałem przed oczami ten węgierski napis. W końcu przyszedł czas, żeby go uwiecznić."
Numer doskonale ukazuje zachowanie polityków podczas jakiejkolwiek kampanii, a prezydenckiej w szczególności. Obiecują wszystko to, co pragną usłyszeć wyborcy, nawet takie bzdury jak "prawie za darmo każde śniadanie". Kiedy już przychodzi "wyborcom zadość uczynić radość", to okazuje się, że przecież "to wszystko było na niby". Cały przekaz idealnie wręcz podsumowuje refren:

Czy wierzysz w słowa te?
Ja nie wierzę w nie!
Czyż one prawdziwe są?
Nie wierzę kurwom jak psom!

Sam Kazik w książce "Kult. Biała Księga" Wiesława Weissa przyznaje:
"To był czas, kiedy zacząłem zdawać sobie sprawę z całego cynizmu klasy politycznej, która wyłącznie w okresie wyborów ma coś do zakomunikowania społeczeństwu. Chyba już wtedy zrozumiałem, że to wszystko są kity."
Swoją wypowiedź podpiera przykładem partii, do której w '93 roku należał dzisiejszy premier:
"Bezrobocie rosło, a Kongres Liberalno-Demokratyczny wystąpił z hasłem: "Milion nowych miejsc pracy", widocznym na każdym kroku. Mieliśmy więc do czynienia z prosocjalnym sloganem głoszonym przez ugrupowanie bardzo obnoszące się, przynajmniej werbalnie, ze swoim liberalizmem i dosyć czołobitnym podejściem do kapitalizmu jako takiego. W imię zdobycia głosów wyjechano z hasłem ze wszech miar socjalistycznym."
Można mieć tylko nadzieje (a nadzieja matką głupich), że podczas tej kampanii będzie nieco inaczej, a i "obiecanki" nie okażą się - po raz kolejny - "cacankami".

Korzystałem z:
"Kult. Biała Księga" Wiesław Weiss, (kosmos kosmos), 2009
http://www.kult.art.pl/pl/informacje/wywiady/56.html
http://www.staszewski.art.pl/teksty/index.php?id=_keszitsen


2 Comments

  • Anonimowy
    3 maja 2010 17:52 | Permalink

    Nie czytam ostatniej notki, bo niezbyt ciekawi mnie Kult, a i sam pomysł na cykl taki sobie, ale jako wypełniacz może być. Po za tym, wnioskując po reszcie notek chyba jest progres

  • Anonimowy
    5 maja 2010 00:23 | Permalink

    te cykle znowu rozwalą całego bloga - mówię to ja - stary indianiec , howgh

  • Leave a Reply